Jeśli masz jakiś problem, możesz zacząć ulegać złudzeniu, że wypełnia
on całe Twoje życie.
Jednak życie człowieka zawsze jest czymś więcej niż jakimś określonym
problemem w danej chwili. Poza nim istnieje spora przestrzeń wypełniona różnymi
sprawami. Tu mieści się wszystko to, co daje Ci siłę w trudnych momentach. To,
co Cię napędza i sprawia, że nawet w kłopotach chcesz o coś w swoim
życiu zadbać. Są to też wszystkie sprawy, które uznajesz za ważne i
warte zachodu, oraz osoby, które masz przy sobie.
Wszystkie przeszłe problemy, z którymi już sobie radzisz, umiejętności,
wiedza. Pamięć o zdarzeniach, które Cię kształtowały, pasje, marzenia itd.
Można tak wymieniać bez końca, ponieważ człowieka nigdy nie można opisać w
sposób
skończony.
Kiedy doświadczasz jakiegoś problemu, możesz mieć
wrażenie,
że właśnie do niego sprowadza się całe Twoje życie i że wszystko
się wokół niego kręci. Warto w takim momencie uświadomić sobie, że jesteś czymś
więcej niż „posiadaczem problemu”. Że możesz „opowiedzieć” swoją historię na
wiele różnych sposobów i za każdym razem w centrum postawić coś
innego. I zawsze będzie to historia prawdziwa.
Zobacz, jak to wygląda na przykładzie Wioletty. Kiedy opisuje swój
kłopot, na plan pierwszy wysuwa się jej relacja z mężem.
Gdy rozmawiam z nią, wydaje się, że to właśnie jest całe jej życie —
jeden wielki konflikt z człowiekiem, którego właśnie poślubiła. Zobacz jednak,
jak zmienia się jej opowieść i jakie inne ważne sprawy się ujawniają, gdy
odpowiada na pytania:
— Jestem mężatką od maja tego roku. Poznaliśmy się i
mieszkamy we Francji. Mój mąż jest Portugalczykiem, więc Francja dla nas obojga
jest obcym krajem. Mieszkamy razem
już od dwóch lat. Mój mąż nigdy mnie nie docenia, wypomina
mi, że jestem leniwa i nie dbam o siebie. Nie wiem, dlaczego tak
myśli, bo pracuję i studiuję, choć naprawdę niełatwo to połączyć. I wcale nie
jest tak, że coś zawalam. W pracy są ze mnie zadowoleni i mam dobre wyniki z
egzaminów. On jednak
uważa, że za mało zarabiam, że jakbym się postarała, znalazłabym
lepszą posadę — tylko że mi się nie chce. Nie mogę mu wytłumaczyć, że się myli,
że jest niesprawiedliwy.
Nasze rozmowy zamieniają się w kłótnie. On krzyczy — ja płaczę, on
wtedy mówi, że urządzam „kino” i żebym lepiej spojrzała na siebie, jak
wyglądam, i że trudno ze mną wytrzymać. Rozlicza mnie z każdego grosza. Uważa,
że on sam
może wydawać, na co chce, bo zarabia więcej. Przez to, że mam bardzo
ciężką pracę i późno wracam z wykładów, przeważnie jestem zmęczona — on to
lekceważy. Często zaprasza gości, którzy siedzą do późna i oczekuje, że będę im
usługiwać.
Zarzuca mi, że jestem nietowarzyska. Próbowałam z nim rozmawiać, ale
on twierdzi, że wymyślam sobie problemy.
Ciężko mi, bo coraz częściej po prostu czuję, że chciałabym zostawić wszystko i uciec. Jest we mnie
poczucie krzywdy i niedocenienia.
— W takim razie co Cię zatrzymuje i co sprawia, że
nie zostawiasz wszystkiego i nie uciekasz? (To, że Wioletta jeszcze
nie odeszła, pokazuje, że w jej życiu jest nie tylko konflikt —
pytanie kieruje jej uwagę na te obszary w życiu, które są odpowiedzialne
za decyzję o pozostaniu z nim mimo trudności).
— Podjęłam decyzję, że chcę z nim być. Myślę, że
może jesteśmy w stanie jakoś to wszystko ułożyć. Chcę być konsekwentna, nie uciekać, kiedy pojawiły się
trudności. Poza
tym nie zawsze jest tak, jak opisałam. Czasem potrafi być kochający.
To jest właśnie najgorsze, że wiem, że tęskniłabym,
gdybym odeszła. (Wioletta mówi tu o swoich przekonaniach odnośnie
tego, jak warto zachować się w obliczu problemów, swojej nadziei na zmianę,
opartej na dobrych doświadczeniach
z mężem — „Czasem potrafi być kochający”).
— Jak to jest możliwe, że potrafisz połączyć pracę
ze studiami
i niczego nie zawalić? (Choć jej małżeństwo wydaje się porażką,
są miejsca, w których Wioletta odnosi sukcesy. Jeśli sama zacznie to
dostrzegać, nie będzie tak mocno reagować na zarzuty męża, że jest leniwa i
mogłaby więcej).
— To kwestia dobrej organizacji czasu i tego, że
się nie poddaję. Jak już coś postanowię, to nie odpuszczam. Potrafię to
wszystko jakoś łączyć. Daje mi to dużo satysfakcji. Wiem, że
sobie poradzę. Kiedy pracuję, nie myślę o tym, co się dzieje w domu, umiem
się uśmiechnąć. Myślę, że dlatego ludzie mnie lubią i że mam z nimi dobry
kontakt. To ważne, bo pracuję w sklepie. (Wioletta, opowiadając o pracy i studiach, ma okazję skupić się na
swoich mocnych stronach i na tym, że jest doceniania poza domem).
Ta rozmowa pozwala Wioletcie popatrzeć na swoją sytuację z różnych
perspektyw — nie tylko z pozycji żony całkowicie zdanej na łaskę i niełaskę
„złego” męża. W jej życiu obok konfliktów małżeńskich i uczucia niedocenienia
są jeszcze inne
sprawy — jej przekonania i związane z nimi doświadczenia tego, jak
sobie radzić z trudnościami (konsekwencja jest dla niej ważną wartością),
umiejętność łączenia wielu obowiązków
i wytrwałość. Jest duży obszar, który daje jej satysfakcję i poczucie
wartości (jest doceniania w pracy, wie, że inni ją lubią), są ludzie, z którymi
kontakt jest dla niej satysfakcjonujący.
Być może zastanawiasz się, co dobrego może wyniknąć dla Wioletty z
tego, że zobaczy siebie w takim właśnie szerszym kontekście różnych wartości,
przekonań, umiejętności i obszarów, wokół których kręci się jej życie. Co to
zmienia, skoro i tak problem pozostaje tam, gdzie był, czyli w małżeństwie?
Otóż może przenieść ją z pozycji bezsilności w miejsce, w którym jest świadoma
swoich zasobów — sam fakt zobaczenia, że jest w tej relacji z własnej woli, że
nie jest więźniem swojego małżeństwa, ale kimś, kto zostaje w tym
związku, bo tak zdecydował, daje wiele. Zmienia to koloryt emocjonalny
tej relacji, a tym samym uczucia, jakich ona sama
doświadcza.
Za każdym razem, kiedy obraz swojego życia uzupełniasz o coś,
co jest poza problemem, sprawiasz, że „traci on na wadze”. Nie znika
ani nie rozwiązuje się automatycznie, ale Ty dysponujesz
innymi
siłami radzenia sobie z nim.
TO BYŁ TYLKO FRAGMENT PUBLIKACJI:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz