Pewnie
zastanawiasz się, dlaczego tak się dzieje.
Przecież
masz marzenia, wiesz, co trzeba robić, a mimo to nic nie robisz. Marnujesz
czas. Marnujesz energię i pogrążasz się w marazmie.
Zróbmy
mały przegląd powodów odwlekania.
Wiem,
że czytasz tę książkę, bo chcesz poznać rozwiązania.
Jednak
zanim do tego dojdziemy, najpierw musisz dobrze poznać wroga.
Odwlekanie
jest jak bandzior czający się na powóz wiesz, to nie masz pojęcia, w jaki
sposób zaatakuje, gdzie i kiedy. Nie masz świadomości, czy tylko zabierze łupy,
czy też może będzie wolał nie zostawiać żadnych świadków i wyrżnie wszystkich
jak oszalały rzeźnik.
Gdy
poznasz przyczyny odwlekania, twoja reakcja będzie bardziej świadoma. Będziesz wiedział,
że zbliżasz się do „niebezpiecznej strefy” i warto złapać za rękojeść miecza.
Zatem
do rzeczy. Oto powody odwlekania:
1.
Natychmiastowa gratyfikacja. Siedzenie przed komputerem jest wygodniejsze niż
bieganie.
Przeglądanie
maila jest przyjemniejsze niż praca nad projektem. Wypicie kawy przed pracą jest
nagrodą za pracę, która jeszcze nie została wykonana. Po co masz się wysilać i
czekać na efekty, skoro dobre emocje możesz mieć tu i teraz?
Przecież
wystarczy tylko kilka kliknięć i już czujesz się lepiej.
2.
Brak konsekwencji. W szkole stał nad tobą nauczyciel.
W
pracy przez ramię zaglądał kierownik.
Niestety,
kiedy pracujesz na własny rachunek musisz pilnować się sam.
Będąc
freelancerem, sam sobie jesteś sterem, wiatrem i okrętem, dlatego często zbaczasz
z kursu.
Przeglądasz
blogi, oglądasz wideo na Youtube, przeglądasz Facebook, grasz w gry i robisz wiele
innych rzeczy, zamiast zająć się pracą.
Nie
dostajesz nagany, nie jesteś wzywany do szefa na dywanik, zatem twoje
zachowanie nie jest w żaden sposób ukarane. Kara oczywiście przyjdzie w postaci
słabych ocen lub marnych zarobków, ale na razie jest jeszcze jest poza twoim doświadczeniem.
3.
Przeceniasz swoje możliwości. Wybacz, ale wcale nie jesteś taki dobry, jak
sądzisz. Gdybyś rzeczywiście był, miałbyś zdecydowanie lepsze efekty.
Trzeba
spojrzeć prawdzie w oczy. Twoje wyniki są słabe (nieważne, czy w nauce, czy w
biznesie), bo ty jesteś słaby.
Może
myślisz sobie: „Dzisiaj będę się obijał i zabiorę się za to od przyszłego
tygodnia. Będę na tym maksymalnie skoncentrowany. Jak już się zmobilizuję, to
zrobię wszystko od A do Z”.
Niestety
w konfrontacji z rzeczywistością wygląda to zupełnie inaczej. Pamiętaj, że
chwila obecna to też kiedyś była przyszłość.
Prawda
wygląda tak, że skoro teraz nie potrafisz się zabrać za pracę, to w przyszłości
będzie tak samo. Może nóż na gardle nieco cię zmobilizuje, ale zobaczysz, że i
tak nie zdążysz ze wszystkim na takim poziomie, jakiego oczekujesz.
Powtórzę
to jeszcze raz: przeceniasz swoje możliwości. Wcale nie jesteś taki dobry, jak
myślisz, że jesteś, a najlepszym tego dowodem są twoje wyniki. Kropka.
4.
Realizujesz nie swój plan. Niestety odwlekanie, przerywanie pracy i oddawanie
się przyjemnościom jest domeną osób, które zdecydowały się podjąć jakąś pracę,
ale nigdy nie odbyły konkretnej podróży w głąb siebie.
Wspinają
się po drabinie, która oparta jest o niewłaściwą ścianę. Jeżeli wybrałeś
kierunek studiów ze względu na panujące trendy, to mocno się na tym
przejedziesz.
Robiąc
coś naprawdę doskonale, bez względu na fach, zarobisz godziwe pieniądze. Są
kucharze, którzy gotują w zajazdach przy drodze, a są i tacy, którzy gotują dla
gwiazd ekranu. Są
krawcowe,
które całe życie będą skracać nogawki, i są projektanci, którzy za swoje
kreacje biorą ogromne pieniądze. Tak samo z fryzjerami, ogrodnikami czy
trenerami fitnessu.
Kiedy
odkryjesz, co lubisz robić, w czym jesteś dobry i za co ludzie ci zapłacą, to
sprawa odwlekania będzie zamknięta raz na zawsze.
Osobiście
lubię mówić. Zawsze byłem gadułą.
Jestem
w tym dobry. Lubię także zdobywać nową, praktyczną wiedzę i testować ją na
sobie.
To
poprawia jakość mojego życia. W ten sposób zmieniłem swoje nawyki, jestem w
cudownym związku, wiem, jak rozwiązywać konflikty, jak szybko się uczyć i jak
pracować produktywnie.
Kiedy
coś zmienia moje życie, dzielę się tą wiedzą i ludzie chcą za nią płacić, czego
najlepszym dowodem jest fakt, że kupiłeś tę książkę i właśnie ją czytasz.
Kiedy
odkryjesz swoje mocne strony i zrealizujesz zgodne z nimi cele (a to wcale nie
jest takie proste), życie nabierze zupełnie innych barw.
Doświadczysz
szczęścia i cudownego uczucia zwanego spełnieniem.
Zajmij
się tym tematem, żebyś nie obudził się jako sfrustrowany czterdziestolatek,
który chciał być pisarzem, ale został prawnikiem, bo uległ presji ze strony
rodziny.
5.
Perfekcjonizm. Perfekcjonizm ma swoje dobre i złe strony. To, co produkujesz,
będzie naprawdę wysokiej jakości, ale często będziesz poprawiał swoje projekty
w nieskończoność.
Nagle
pojawi się konkurencja, która wypuści
swój
produkt wcześniej i sprzątnie ci sprzed nosa najlepszą część tortu. Może
będziesz lepszy, ale jak przekonasz ludzi do swojej oferty, skoro ich potrzeba
już została zaspokojona?
Niestety
dzisiaj nie jest aż tak ważne, kto jest lepszy, ale kto jest pierwszy. Warto
spojrzeć na takiego giganta jak Microsoft.
Bill
Gates wielokrotnie był krytykowany za techniczne błędy Windowsa. Strategia
Microsoftu jest bardzo prosta: wypuszczamy produkt na rynek — ludzie zgłaszają
błędy — wypuszczamy aktualizacje i uzupełnienia. Kto jak kto, ale Bill
Gates
chyba wie, co robi. W końcu facet przez długi czas był najbogatszym człowiekiem
na świecie. Nawet dzisiaj, mając tylko udziały w Microsofcie, Bill podczas
porannego mycia zębów zarobi więcej niż większość ludzi na świecie przez całe
swoje życie.
Panowie
Hewitt i Flett, autorzy książki Perfectionism:
Theory,
Research, and Treatment4 twierdzą, że perfekcjonizm dzieli się na trzy zasadnicze
kategorie:
a.
Zorientowany na siebie — osoba sama sobie stawia wyśrubowane normy. Ma wysoką motywację
do osiągnięcia perfekcji w tym, co robi. Wynika to z jej wnętrza.
Sama
ocenia pozytywnie bądź negatywnie swoje osiągnięcia.
b.
Zorientowany na innych — to nic innego jak wymaganie od pracowników czy współpracowników
perfekcyjnego działania.
Często
standardy wyznaczane przez człowieka z tak pojmowanym perfekcjonizmem są
nierealistyczne.
c.
Uwarunkowany społecznie — ten rodzaj perfekcjonizmu jest najbardziej dotkliwy.
Jest
to przekonanie, że inni ludzie (rodzina, współpracownicy, pracownicy, ogromne wymagania.
Osoba
z takim podejściem czuje, że jej działania są nieustannie krytykowane. Wierzy,
że otoczenie oczekuje od niej doskonałości.
Ludzie
tak uwarunkowani nie czerpią przyjemności ze swojej pracy. Ciągle myślą, że to,
co robią, nie jest wystarczająco dobre.
Badania
potwierdzają, że perfekcjonizm niekoniecznie jest przejawem wewnętrznej
potrzeby bycia najlepszy m. Wynika znacznie częściej z presji zewnętrznej
(która realnie niekoniecznie musi istnieć).
Kiedy
prowadzę konsultacje lub szkolenia z efektywnej nauki, wymagam od podopiecznych
przejścia przez „tor wyzwań” dla ich wyobraźni.
Jest
to powrót do dzieciństwa, gdzie wystarczył karton, kilka butelek, a reszta
fabryki była namalowana w naszych głowach.
Zmuszam
kursantów do zabawy wyobraźnią.
Dorośli
na początku mają z tym problemy. Dzieci radzą sobie lepiej, ale zauważam, że z
roku na rok coraz młodsze roczniki nie radzą sobie z tworzeniem żywych, barwnych
i nacechowanych emocjami wizualizacji. Kursanci na początku
wstydzą
się dzielić tym, co sami stworzyli.
Dlatego
pierwszą rzeczą mocno podkreślaną na kursie jest przekonanie: „Zrób źle — ale
zrób”.
Od
razu nie będziesz miał takich skojarzeń jak ja, bo ja tematem zajmuję się od
lat. Na początku nie będziesz też tak dobrym pisarzem jak Steven King, Harlan
Coben, Andrzej Sapkowski czy Terry Prachett.
Myślę,
że warto sobie zaszczepić to podejście.
Pozwala
ono ruszyć z miejsca, nawet jeśli uważasz, że nie jesteś zbyt dobrze
przygotowany, albo że to, co zrobiłeś, nie jest wystarczająco dobre. Wypuść z
rąk — zbierz opinię — popraw — wypuść ponownie.
6.
Strach i niepewność. Odwlekasz podjęcie działania, bo jest to dla ciebie coś
nowego. Coś, czego rezultatu nie potrafisz przewidzieć. Lęk przed nieznanym to
nieco większy temat, dlatego poświęcę mu osobny rozdział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz