czwartek, 28 maja 2015

Twoje momentum

M o m e n t u m ma różne prędkości. Masz firmę lub kolegę, który wytworzył m o m e n t u m? Ja nazywam takich ludzi „płonącymi”, tzw. fired-up. Tworzą nowe plany rozwoju, szukają nowych klientów, motywują innych do działania, wymyślają i upraszczają pewne procesy w firmie? Chciałbyś mieć takiego pracownika, kolegę, który cię zapali do nowych idei? Każdy może to osiągnąć, jednak wymaga to treningu. Dla jednego m o m e n t u m będzie trwało dzień po dniu, dla innych godzina po godzinie, jeszcze dla kogoś tylko dla jednego zadania.
Musisz znaleźć powody do działania i przeszkody, które cię aktualnie zatrzymują:
Ž.może boisz się odrzucenia,
Ž. wolisz telewizję niż siłownię,
Ž. przedkładasz kolegów z pracy nad własną rodzinę.
Za każdym razem masz wybór i w każdym życiowym wyborze prawdopodobnie wybierałeś rzecz, która stwarzała natychmiastową przyjemność. Skupiając umysł na tym, czego
chcesz, powiedz sobie: „Do przodu, dziecino” z oczywistym uśmiechem. Wstań ze swojego miejsca, wyprostuj się, popatrz
przez okno i wypowiedz: „Do przodu, dziecino” lub „Jestem pitbullem, do dzieła”. Jak często wiedząc, że musisz coś zrobić,
kładłeś się na kanapę i patrzyłeś w ścianę lub sufit?
Powody do działania:
Ž. klienci, którzy czekają,
Ž. dzieci do wykarmienia,
Ž. nowa „zabawka” dla twojego hobby,
Ž. prestiż, który osiągniesz,
Ž. konsekwencje lub nagrody, które osiągniesz.

Cegiełki
W dniu 2 czerwca 1995 roku kapitan Sił Powietrznych USA Scott O’Grandy został wysłany na tereny Bośni z misją oczyszczenia nieba z nieprzyjacielskich samolotów bombardujących cywilne wioski. O’Grandy leciał razem z innym samolotem, kiedy został trafiony. Znajdował się na wysokości 8 km nad ziemią. O’Grandy katapultował się, ale nikt przez sześć dni nie wiedział, czy żyje, czy nie. Kiedy pocisk trafił w jego samolot, O’Grandy myślał, że zginie, i zaczął się modlić, dziękując Bogu za życie i prosząc, by pozwolił mu przetrwać.
Jego modlitwy zostały wysłuchane, bo spadochron zadziałał bez problemu i pilot wylądował bezpiecznie na terytorium wroga. Gdy spadał, widział gromady ludzi idące, by go pojmać. Wbiegł więc do gęstego lasu i przywarł do ziemi. Przez następne 6 dni starał się leżeć nieruchomo, ponieważ ciągle koło niego przechodzili jacyś żołnierze, czasami nawet w odległości paru centymetrów. Spędził te dni na modlitwie. Po trzech dniach bardzo się odwodnił i ponownie zaczął się modlić. Jego modlitwy i tym razem zostały wysłuchane, bo spadł deszcz. O’Grandy nasączył gąbkę wodą i schował ją do torby, by mieć wodę na potem.
Kilka dni później znowu się odwodnił, ale poradził sobie wyciskając wodę ze skarpetek, które wciąż były nieco wilgotne po ostatnim deszczu. Inny kapitan Hanford wracał ze swojej misji nad Bośnią i z powodu małej ilości paliwa musiał wracać przez strefę, w której został zestrzelony O’Grandy. O’Grandy modlił się tego dnia, by ktoś odkrył, że wciąż żyje. Kolejny już raz włączył radio i nagle usłyszał głos kapitana Hanforda. Został uratowany 6 godzin potem. Swoją historię zakończył tymi słowami:
„Chociaż byłem sam, nigdy nie byłem samotny”.

O’Grandy rozumiał słowa króla Dawida: „Chociaż obóz nieprzyjaciół jest przeciwko mnie, ja i tak będę pewien siebie”.
TO BYŁ TYLKO FRAGMENT PUBLIKACJI: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz