poniedziałek, 4 kwietnia 2016

WYBIERZ DLA SIEBIE RZEKĘ I PŁYŃ

Jaką znowu rzekę? Jakie pływanie? Ja nie umiem nawet
pieskiem. To nic, zawsze możesz skorzystać z motorówki,
żaglówki, kajaka, roweru wodnego, pięknego
jachtu albo tratwy. Nie przesadzam. Próbuję ci tylko
uzmysłowić, że jest wiele możliwości. Podobnie tu.
Z pływaniem jest jak z życiem — każdy woli to robić
w taki sposób, jaki mu najbardziej odpowiada. Zgodnie
ze swoim charakterem, zainteresowaniami, poglądami,
kompromisami, umiejętnościami i wysiłkiem
dla niego najbardziej odpowiednim. Jedni uwielbiają
pływać kraulem. Tak jak mój mąż. On może godzinami
bez wysiłku płynąć „krytym” kraulem, aż znika
z horyzontu, wywołując na plaży nie lada panikę. Ale
to były triathlonista. Ja i owszem, też jestem byłym
sportowcem, ale niekoniecznie lubię ten styl. Stanowczo
wolę nurkowanie z maską. Spokojnie, w cudownej
ciszy, bezszelestnie poruszam się w wodzie, oglądając
roślinność i rybki. Pod warunkiem że woda ma
odpowiednią temperaturę. Moi znajomi: jedni wolą
łodzie motorowe, inni kajaki, a moja najlepsza koleżanka przepada za żaglówkami. Czy coś w tym złego,
że każdy z nich woli pływać na swój wymarzony sposób?
Nie — przecież to wszystko jest dla ludzi. Tak
samo jest z życiem. Każdy z nas ma swoje upodobania
i zainteresowania. Każdy z nas jest inny. Każdy
z nas ma swoją mentalność. Jedni wolą żyć szybko,
intensywnie, ze stałym dreszczykiem emocji. Inni
preferują spokojne życie na łonie natury. Jedni mają
swoją dżunglę w mieście. Kochają zgiełk, wrzawę,
umieją korzystać z dobrodziejstw wielkiego miasta:
kino, teatr, wystawy, rauty, przyjęcia, dyskoteki. Inni
kochają, tak jak ja, prowincję, ze wszystkimi jej urokami
i wadami. Czy coś w tym złego? Nie! Ale trzeba
wiedzieć, czego się chce, gdzie jest nam dobrze, czego
oczekujemy od życia. Gry w szachy czy ekstremalnych
sportów? Tak samo jest z pracą! Musisz mieć
jasno określony cel. Nie oznacza to wcale, że masz
być zaraz rekinem biznesu, żeby czuć się spełniony
czy dowartościowany. Może marzysz o tym, żeby
zostać leśniczym, strażakiem, policjantem, pielęgniarzem,
masażystą, trenerem, kucharzem, malarzem,
pisarzem, reżyserem, księgowym itd. Czy coś w tym
złego? W powiatowym urzędzie pracy możesz się
zapoznać z 253 standardami kwalifikacji zawodowej.
Na pewno wybierzesz coś dla siebie.
Niektórzy wiedzą już od dziecka, kim chcą zostać,
gdy dorosną.
No może niekoniecznie to ich świadomy wybór, ale
wierzą, że tak po prostu będzie i nie mają pojęcia,
że może być inaczej. A jeśli ty jesteś na etapie, że
nie wiesz, czym chcesz się zajmować zawodowo, to
proponuję: postaw sobie cel na najbliższy rok albo
5 lat: Znaleźć zawód dla siebie! „Co? Przecież ja już
mam zawód i nawet zgodnie z nim nie mogę znaleźć
pracy, to po co mam szukać nowego?”. Nie wiem!
A po co kupiłeś tę książkę? Bo chcesz coś zmienić
w swoim życiu zawodowym. I właśnie dlatego powinieneś
się zastanowić, czy to, co robisz teraz, przynosi
ci satysfakcję i zadowolenie. Czy z chęcią, pełen energii i zadowolenia idziesz do pracy? Czy się w niej
realizujesz, jesteś w niej zadowolony, doceniany i odpowiednio
wynagradzany? Czy chcesz ją wykonywać
do emerytury? Ja ci nie pomogę, musisz sam sobie
odpowiedzieć na te pytania. Mogę ci jedynie podać
parę przykładów z życia, z którymi mam do czynienia
na co dzień. Mam dwie koleżanki. Jedna z nich to
pełna optymizmu osoba. Zawsze uśmiechnięta, zadowolona,
życzliwa, otwarta i komunikatywna. Umie
się bawić, korzysta z życia i cieszy się każdą chwilą
spędzoną z rodziną i przyjaciółmi. Udziela się społecznie,
pomaga potrzebującym sąsiadom. Wysłucha,
pomoże, doradzi każdemu. Ma wielu znajomych
i przyjaciół. Wszyscy ją kochają, uwielbiają przebywać
w jej towarzystwie i słuchać jej opowieści. Druga
koleżanka jest urodzoną malkontentką, niezadowoloną
z życia. Stale narzeka, marudzi, a krótkie chwile
zadowolenia znajduje w robieniu zakupów. Swoją
zgorzkniałość i pesymizm życiowy przenosi na rodzinę
i znajomych. A teraz zagadka: która z nich jest
bogatszą osobą? Jeśli przeczytałeś już sporo książek
z rozwoju osobistego, w tym pozycje Napoleona Hilla
i Briana Tracy’ego, to pewnie odpowiedziałeś, że
to ta pierwsza, ponieważ ona postępuje zgodnie z zasadami,
którymi kierują się osoby sukcesu. I masz rację!
Ta koleżanka odniosła życiowy sukces. Ma dom,
pracę, samochód, czułego, nadal kochającego męża
po 20 latach wspólnego życia, dwóch przystojnych, zdrowych synów, dwa psy i cztery koty. Jest lubianą,
szanowaną osobą. Ale jeśli odpowiedziałeś przeciwnie,
bo wietrzyłeś tu jakiś podstęp i uznałeś, że to
malkontentka ma znacznie większe dochody, to również
masz rację. Przypomniał mi się dowcip:
W pewnej indiańskiej wiosce dwóch wojowników,
Szybka Strzała i Ryczący Byk, bardzo się kłóciło.
Całe plemię było już zaangażowane w ich spór i nie
mogąc dłużej tego znieść, postanowiło zaprowadzić
zwaśnionych wojowników do Wielkiego Wodza, żeby
ten rozstrzygnął konflikt. Najpierw Szybka Strzała
przedstawił swoje racje. Po ich wysłuchaniu Wielki
Wódz odpowiedział:
— Masz rację, Szybka Strzało.
Na co, rzecz jasna, oburzył się Ryczący Byk i opowiedział
swoją wersję wydarzeń, przedstawiając własne
argumenty. Po wysłuchaniu Ryczącego Byka Wielki
Wódz oznajmił:
— Masz rację, Ryczący Byku.
Na co z kolei z tłumu wykrzyknęła oburzona Pocahontas:
— Ależ Wielki Wodzu, oni obaj nie mogą mieć racji
— Masz rację, Pocahontas — odparł Wielki Wódz.
Dokładnie tak jest z tą historią o moich koleżankach.
Patrząc z perspektywy urzędu skarbowego, ta druga ma dużo większe dochody. Ale ja należę do tej
większości ludzi, którzy nie zgadzają się z tą instytucją
i uważam, że ta pierwsza koleżanka jest bogatsza,
mimo PIT-u z dużo mniejszym wynikiem w pozycji
„dochód”. I kto ma rację, ja czy urząd skarbowy?
Odpowiedz sobie sam. Czy stan posiadania daje nam
radość, zadowolenie, szczęście? Czym właściwie jest
bogactwo? Jak je zmierzyć? Kiedy jest się tak naprawdę
bogatym? Jak sądzisz, która z moich koleżanek ma
większe poczucie własnej wartości? A na koniec jeszcze
jedno pytanie: Która z nich jest krawcową, a która
kierowniczką w dużej firmie? Masz rację!
Dzięki temu, iż moje dotychczasowe życie zawodowe
było bardzo zróżnicowane, znam wielu ludzi z różnych
grup społecznych. Tych bardzo zamożnych, ze
swoimi prywatnymi samolotami, tych reprezentujących
średnią klasę i tych ubogich, i wykluczonych społecznie.
Znam sporo biznesmenów, lekarzy, prawników,
ludzi telewizji (w tym kilku sławnych aktorów),
trenerów, wykładowców, informatyków, księgowych,
urzędników, strażaków, policjantów, krawcowych,
palaczy, listonoszy, kucharek, pracowników ochrony,
gońców, sprzątaczek (o, przepraszam, konserwatorów
powierzchni płaskich) i wielu innych ludzi wykonujących
różne zawody. I wierz mi, w każdej bez wyjątku
grupie społecznej i zawodowej są ludzie, którzy
świetnie się czują w tym, co robią, wykonują swoją pracę z pasją i z zaangażowaniem, i dzięki temu mają
wysoką samoocenę. Ale niestety znam też w każdej
z tych grup, powtarzam, w każdej bez wyjątku, osoby
wiecznie niezadowolone, sfrustrowane, znerwicowane,
cierpiące na depresję, pełne goryczy, pretensji
i mające niską samoocenę. Po co o tym piszę, przecież
wszyscy wiemy, że ludzie są różni? Chcę, żebyś
zastanowił się przez chwilę, jaką grupę społeczną ty
reprezentujesz. Jakim jesteś człowiekiem? Optymistą
cieszącym się z życia czy stale zrzędzącym marudą?
Czego oczekujesz od siebie i swojego życia? Czy to,
że zmienisz pracę na inną i będziesz więcej zarabiał,
na pewno da ci satysfakcję i zadowolenie?
Jeśli jesteś optymistą, osobą radosną i otwartą,
a zmiana pracy jest ci potrzebna, ponieważ zmieniły
się twoje życiowe priorytety, założyłeś rodzinę i nie
jesteś już luzackim singlem, lub chcesz się rozwijać,
poznać nowych ludzi, podjąć nowe wyzwanie, w porządku,
zrób to. Zmień pracę lub załóż działalność
gospodarczą. Ale jeśli jesteś zawodowym smerfem
Marudą, zastanów się, co ci da nowa praca. Moim
zdaniem niestety nic. Poprawa będzie tylko chwilowa
i pozorna. Krótkotrwałe zadowolenie z wyższej pensji,
chwilowy zachwyt nowym otoczeniem i nowymi
ludźmi, a po pewnym czasie — to samo. Znowu będziesz
narzekał, że twój szef to „średnio inteligentny
szympans”, że są osoby, które zarabiają więcej od ciebie, a przecież ty jesteś od nich lepszy, zdolniejszy
i masz wyższe kwalifikacje. Nowy samochód, który
sobie kupiłeś, po miesiącu okazał się niezupełnie taki
super, bo sąsiad ma nowszy rocznik. Twoje mieszkanie,
z którego do tej pory byłeś dumny, teraz stało się
tylko ciasną klitką w bloku, ponieważ w twojej nowej
pracy prawie wszyscy mają domy ze 100-metrowym
ogródkiem (ja to nazywam wolno stojącym mieszkaniem),
ale dla ciebie teraz to nowy powód do frustracji.
Daj sobie spokój, odłóż tę książkę i zacznij od
pracy nad sobą, a nie nad szukaniem nowego zajęcia.
Polecam szkolenia i warsztaty z rozwoju osobistego,
coaching lub NLP. Poczytaj trochę o tym w internecie
i na pewno uda ci się wybrać coś dla siebie. Potem
ponownie zapraszam do lektury. Chociaż może już
wcale nie będzie ci ona potrzebna. I to będzie dla
mnie, jako jej autora, największy sukces.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz